Jak się robi świetny amplituner?

Firma Sony wprowadziła niedawno swój najnowszy amplituner oznaczony symbolem STR-DA5400ES. Zastąpił on poprzedni STR-DA5300ES, który nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Inżynierowie Sony wzięli się zatem ostro do pracy i wprowadzili szereg istotnych poprawek i zmian, tworząc większy, potężniejszy i bardziej dynamicznie brzmiący model, za sprawą którego Sony znów powróciło do gry.
O tym jak powstawał najlepszy amplituner w historii firmy Sony rozmawiamy z jego twórcami.

Zdaniem specjalisty ds. rozwoju produktów Erica Kingdona STR-DA5400ES stanowi znaczącą zmianę w podejściu Sony do produkcji amplitunerów kina domowego. „Chcieliśmy, aby podstawą naszej konstrukcji było HDMI. Przez ostatnie 12 miesięcy włożyliśmy dużo wysiłku w poprawę jakości HDMI i w to, by zrozumieć, co się dzieje z sygnałem HDMI. Skoncentrowaliśmy się na uzyskaniu najwyższej jakości bez względu na źródło sygnału.
Szczególnie zależało nam na tym, aby ułatwić użytkownikom podłączanie innych urządzeń domowej rozrywki. Są dwa sposoby zrealizowania tego celu – podłączenie obsługującego DLNA komputera za pośrednictwem wi-fi i przesyłanie strumieniowo mediów bądź też wykorzystanie Bluetooth lub złącza iPoda. 5400 to nasz pierwszy amplituner z dwoma portami DMP (Digital Media Port). Dlatego też można go określić mianem medialnego huba, nawet jeśli jest pozbawiony złącza LAN”.

Oczywiście 5400 oferuje znacznie więcej niż tylko możliwość podłączania przenośnych urządzeń audio. Jedną z intrygujących innowacji znajdziemy na tylnym panelu. Po raz pierwszy Sony zdecydowało się specjalnie oznaczyć najlepsze dla dźwięku wejście HDMI. Jest to pomysł pracującego w Sony guru audio Takeshi Kanai. O wyborze wejścia dedykowanego dla dźwięku decyduje długość ścieżki sygnałowej. Wejście, którego ścieżka jest najkrótsza, oznaczono jako audio.
„Wejścia HDMI zawsze różnią się między sobą, jeśli chodzi o jakość sygnału” – mówi Kanai-san. Nie da się zbudować amplitunera z takim samym układem ścieżek dla każdego wejścia. To po prostu niemożliwe. Dlatego nasz pomysł pozwala użytkownikom podjąć decyzję o odpowiednim wykorzystaniu poszczególnych wejść”. W swoim amplitunerze Sony zastosowało też układ o nazwie HATS. Jest to system przetaktowujący, który wykorzystuje ścieżkę sygnałową CEC w łączu HDMI w celu zminimalizowania jittera. „Pozwala to rozwiać wątpliwości dotyczące tego, czy HDMI może być wykorzystywane jako złącze o jakości audiofilskiej”.
Sercem amplitunera jest cyfrowy moduł przetwarzania sygnałów. W przypadku DA5400 jest to konstrukcja dwuczęściowa. Główne procesory, dwa 32-bitowe układy Sharc mają własne zasilanie i są ekranowane miedzią, aby zapewnić jak najlepszą jakość. Jeśli chodzi o audio wysokiej rozdzielczości, to wciąż jest wiele do odkrycia. Bezstratna kompresja często okazuje się taką nie być. Teoretycznie różnica pomiędzy Dolby TrueHD i DTS Master Audio powinna być nieznaczna, a jednak często jest wyraźnie słyszalna.

Dlaczego? Zespół inżynierów dźwięku Sony uważa, że znalazł odpowiedź na to pytanie. Moc obliczeniowa niezbędna do dekodowania sygnału DTS-HD MA jest tak duża, że układ dekodera generuje szum, przyczyniając się tym samym do powstawania jittera. „Wydaje się nam, że zdołaliśmy obejść ten problem, stosując rozwiązanie nazwane przez nas systemem przetwarzania sygnału Ultra Low Jitter. Wykorzystujemy częściowo analogową technologię pętli fazowej sterującej głównym zegarem z systemem cyfrowych filtrów redukujących jitter. Rozwiązanie to wykorzystaliśmy również w sekcji audio odtwarzacza Blu-ray S5000ES” – twierdzi Kingdon.Co ciekawe, jedna z największych zalet DA5400ES dotyczy nie tyle nowych kodeków audio, co odtwarzania tradycyjnych płyt CD. Jest to więc prawdopodobnie najlepiej brzmiący amplituner AV w tym przedziale cenowym, jeśli chodzi o reprodukcję dźwięku z CD. „Wielu kolekcjonerów CD posiada płyty, które trafiły w kąt z uwagi na marną jakość dźwięku” – mówi Kanai. Dotyczy to zwłaszcza wczesnych wydań. Stare konwertery analogowo-cyfrowe nie były zbyt precyzyjne, co negatywnie wpływało na jakość sygnału. DA5400 potrafi zneutralizować filtry używane w procesie masteringu płyt CD pierwszej generacji, a układy przetwarzania dźwięku usuwają błędy wprowadzone przez proces konwersji cyfrowo-analogowej”.
Aby się o tym przekonać, odtworzyliśmy nagranie symfoniczne z końca lat 70. – najpierw w postaci oryginalnej, a potem wykorzystując nowy system przetwarzania dźwięku. Różnica była zaskakująca, porównywalna z tą pomiędzy przyciętym obrazem 4:3 i panoramiczną wersją zremasterowaną. Audiofilom z pewnością się to spodoba.
źródło:wp.pl