Polscy pisarze kontra Google

Już w październiku ubiegłego roku informowaliśmy, że koncern Google zawarł porozumienie z autorami i wydawcami książek zrzeszonymi w organizacjach The Authors Guild i Association of American Publishers dotyczącą skanowania i – co gorsza – nielegalnego udostępniania chronionych dzieł w ramach usługi Google Book Search. Wyszukiwarkowy gigant miał wypłacić każdemu autorowi co najmniej 60 dolarów za umieszczenie we własnym katalogu skanu całej książki lub 15 dolarów za cyfrowy obraz któregoś elementu dzieła (według nomenklatury Google'a – tzw. wstawki, którą może być ilustracja, zapis nutowy itp.). Sama ugoda została zresztą oprotestowana – głównie z inicjatywy serwisu Internet Archive, który zarzucał Google'owi chęć zmonopolizowania rynku cyfrowych książek.

Firma Google chciała skanować nie tylko książki chronione przez prawa autorskie, ale i tzw. dzieła osierocone (orphan works). W dzisiejszym wydaniu dziennika "Rzeczpospolita" pojawił się artykuł dotyczący ewentualnego skanowania dzieł polskich pisarzy, a zgromadzonych w amerykańskich bibliotekach. Google co prawda wzywa do zgłaszania roszczeń finansowych bądź żądań wyłączenia książek z katalogu Google Book Search, ale niewielu rodzimych twórców zdaje sobie sprawę z zawarcia ugody. Paulina Wilk, która indagowała osoby związane z branżą wydawniczą, przytacza kilka wypowiedzi. Wynika z nich, że autorom – i owszem – "mignęły przed oczami" jakieś komunikaty przesłane przez Polską Izbę Książki, ale nie zwrócili na nie uwagi. Rzecz jest jednak o tyle istotna, że internetowy formularz z roszczeniami należy wypełnić przed 5 stycznia 2010 roku.

źródło:heise-online.pl